W roli głównej przedwojenny Wrocław

Kiedy mieszkanie znajduje się blisko Uniwersytetu Wrocławskiego, pięknych starych nadodrzańskich kamienic i Rynku, a do tego z okien widać Wyspę Słodową i w oddali Ostrów Tumski, to taka lokalizacja zobowiązuje. 

 

I tym sposobem na posadzce znalazł się parkiet. Ponieważ jednak mieszkanie przeznaczone jest na krótki wynajem, użyte materiały musiały być przede wszystkim praktyczne. Stąd parkiet jest wykonany z płytek, ale nie byle jakich, bo trwałych, pięknych i tak doskonale imitujących (dodam tu, że generalnie nie lubię imitacji, ale czasami są bardzo użyteczne) prawdziwe deski, w tak piękny sposób, iż osoby oglądające go “na żywo” są nieźle zaskoczone.  Drugi ważny element to marmur, który również kochały dawne wnętrza, a który już od jakiegoś czasu z powodzeniem wkracza do wnętrz.

 

Są jeszcze tapety (i tu moja duża radość, że Polacy po długiej przerwie wreszcie się do nich przekonali), które stanowią wizualny akcent i wprowadzają radosny element w strefę kuchni, która z założenia miała być “mniej kuchenna” (a przy tym nawiązują do wrocławskiego Ogrodu Botanicznego, do którego można dojść z mieszkania spacerem). 

 

Kolejny dialog z “dawnym” Wrocławiem i jego pięknymi kamienicami,a właściwie ich detalami, to znów tapeta, a właściwie mural w głównej sypialni z architektonicznym detalem. No i oczywiście zdjęcia! Ich autorem jest Mateusz Gzik i to one stanowią główny akcent dekoracyjny w całym apartamencie. A mała łazienka ze swoimi “okiennymi” płytkami jeszcze podkreśla ideę całości. 

 

Dodam tylko, że właściciele, którzy obdarzyli mnie dużym zaufaniem i dali ogromną swobodę, za co im bardzo dziękuję, po zobaczeniu gotowego mieszkania, powiedzieli, że poczuli się tak, jakby weszli do apartamentu w starej kamienicy w Barcelonie. Lepszych słów nie mogłam usłyszeć.

 

Lokalizacja:Bulwary Książęce, Wrocław